Kolejna informacja

przez , 12.wrz.2017, w Inne

Niestety z powodów technicznych mam spore utrudnienia z prowadzeniem bloga, m.in ciągłe wygasanie i wgrywanie zdjęć. Z tego powodu przeniosłem się na Facebooka – kiedyś ta perspektywa niezbyt mi odpowiadała, ale w sumie większość ludzi tam się przeniosło i wypadało się dostosować. Moja strona tam nazywa się dokładnie tak samo jak tutaj. Ale kiedyś może wystartuję z innym blogiem albo stroną internetowa. Na razie jednak zapraszam tam.

https://www.facebook.com/vhsiklasykigatunku/

Zostaw komentarz więcej...

Kasety poszukiwane

przez , 27.sty.2016, w Inne

Witam
Wraz z przyjacielem szukamy następujących filmów, jak na liście poniżej. Czy ktoś z was posiada te tytuły i byłby chętny wymienić się z nami lub sprzedać nam nośniki z nimi? Proszę o kontakt – gorogondo@op.pl

Taksówkarz – lektor Lucjan Szołajski – tylko wersja na VHS od ITI
Scarface – Lektor Tomasz Knapik – emisja Polonia1
Herkules – serial (dowolne odcinki) lub pełnometrażowe filmy z lat 90 z emisji w Polsacie – Lektor Lucjan Szołajski
Mad Max 2 -koniecznie na VHS – wydanie z Action Collection przez Warner Bros Poland
Zardoz – emisja w TV4 lub Polsacie
Repo Man – Polsat, Tomasz Knapik
Kosmiczne jaja – Janusz Kozioł (emisja Polsat lub TV4)
Figury woskowe 2: Zagubieni w czasie – Polsat, Lektor: Tomasz Knapik
Blade Runner – koniecznie na VHS ITI – lektor Lucjan Szołajski
Critters – VHS ITI  – lektor Lucjan Szołajski
Misja (z Robertem De Niro) – lektor Lucjan Szołajski (emisja TV4 lub Polsat)

8 komentarze więcej...

Retro.net. pl – nowy serwis o tematyce filmowej

przez , 22.gru.2015, w Inne

Wszystkich czytelników zapraszam na nowy serwis o tematyce filmowej.  Strona Retro.net.pl głównie skupia się na produkcjach i kulturze z minionego stulecia,  ale jest także forum, na którym można podyskutować na wiele różnych tematów. Atmosfera naprawdę przyjemna, więc warto się tam zarejestrować. Polecam i zapraszam.

Zostaw komentarz więcej...

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy – komentarz

przez , 21.gru.2015, w Komentarze do filmów

„Star Wars Episode VII: The Force Awakens” (2015) – SF/Przygodowy, prod.USA  reż. J.J. Abrams

OPIS: W galaktyce na zgliszczach Imperium narodził się Nowy Porządek, który rozpoczyna siać terror i zniszczenie. Jednym z przywódców jest bezwzględny Kylo Ren (Adam Driver), którego pragnieniem jest zrealizowanie marzenia Dartha Vadera. Ren i Nowy Porządek obrali sobie także za cel zgładzenie Luke’a Skywalkera (Mark Hamill), który jednak zniknął wiele lat temu.  Informacje o miejscu przebywania Luke’a wchodzą w posiadanie droida BB-8, który trafia pod opiekę Rey (Daisy Ridley), która żyje ze zbierania złomu na pustyni. BB-8 ścigany przez Nowy Porządek ściąga kłopoty także na Rey, która w międzyczasie poznaje specyficznego sprzymierzeńca, który powrócił na stronę dobra. Cała trójka będzie musiała podjąć walkę z ciemiężycielami.

Komentarz: Nowe „Gwiezdne Wojny” od samego początku dobrze się zapowiadały – świetne trailery, fotosy i zapowiedzi. Czuć w nich było magię, której zabrakło w Nowej Trylogii. Wreszcie znalazła się odpowiednia osoba, na odpowiednim stanowisku, bo niestety Moc opuściła Lucasa, który tworząc epizody I-III poszedł w kierunku komercji i efekciarstwa, czasem na siłę spajając obie trylogie w całość. Lucas nie kręcił nowej trylogii z pasją, oczekiwał jedynie góry $ i ponownego zainteresowania marką, którą z resztą sam stworzył. I wyszło jak wyszło… Dopiero „Zemsta Sithów” podniosła poziom serii, który drastycznie obniżył nieudany „Atak Klonów”. Epizod II oglądam  jedynie dla efektu ciągłości fabularnej, w przeciwnym razie bym go pomijał, bo jest fatalny. Ale w dziesięć lat po ostatniej części  na ekrany kin wchodzi długo wyczekiwany  Epizod VII. „Przebudzenie Mocy” jest powrotem do korzeni, wreszcie się ktoś opamiętał i  stworzył film z myślą o fanach – a nie o zyskach. Reżyser przywraca klimat Starej Trylogii i przypomina co w „Gwiezdnych Wojnach” jest najważniejsze. Od samego początku czuć magię, która towarzyszyła nam w „Nowej Nadziej”, z resztą, J.J Abrams wielokrotnie ją cytuje, widać u niego zafascynowanie i inspirację tym filmem. Zgrabnie do niej nawiązuje, ale broń Boże nie kopiuje. „Przebudzenie Mocy” opowiada dalszą historię znanych nam Luke’a, Lei, czy Hana Solo (bohaterów epizodów IV-VI), którzy jednak stopniowo oddalają się na dalszy plan, przekazując pałeczkę kolejnym bohaterom, którzy wbrew pozorom wypadają naprawdę dobrze i miejscami przyćmiewają starą gwardię. Jedynym minusem jest tutaj spory skok w czasie i nieprzedstawienie, co działo się ze starymi bohaterami w okresie lat niepokazanych w filmie, wszak ich losy potoczyły się zupełnie inaczej, niż mogłoby się wydawać po finale „Powrotu Jedi”. Możliwe jednak, że zostanie to dopowiedziane w kolejnych epizodach.  A teraz skupię się nieco na głównej postaci negatywnej, czyli Kylo Renie. Początkowo wydawało mi się, że  w tej postaci jest wewnętnrzy konflikt jak w Vaderze, ale w czasie seansu zauważyłem, że w osobie tej niema czegoś takiego, jest bezkrytycznie i ślepo zapatrzona w Nowy Porządek i za wszelką cenę stara się dorównać Vaderowi. I choć wie, że ma jeszcze szansę i jest w niej jeszcze jasność kompletnie ignoruje ten fakt. Nowy czarny charakter spotkał się z krytyką, według mnie bezpodstawną. Kylo Ren może nie jest jeszcze tak charyzmatyczną postacią jak jego poprzednicy, ale to oczywiste, że ta postać będzie rozwijana w następnych częściach i będzie ewoluowała, co już zasygnalizowano w końcówce „Przebudzenia Mocy”.  Bezwzględność i nienawiść Kylo Rena osiągnie jeszcze wyższy stopień w następnej odsłonie, tego jestem niemal pewien. Jak się prezentują inne (i nowe) postacie? Również bardzo dobrze – Rey jest świetną następczynią Lei, bogata w osobowość, charyzmatyczna dziewczyna, która stopniowo odkrywa drzemiący w niej potencjał (i rzecz jasna Moc). Finn także nieźle wypada. Byłem sceptycznie nastawiony do tego osobnika, ale jak widać – niesłusznie. Reszta także wyrazista, nie wyłapałem słabych ogniw, których w epizodach I-III było mnogo, na czele z pierwszoplanowymi bohaterami. Widać, że skupiono się na zarysowaniu i rozpisaniu  charakterów nowych bohaterów, bo Lucas przy tworzeniu NT to chyba jedynie mówił „teraz masz robić złą minę”, „a teraz udawaj rozdartego”. Przynajmniej takie ma się wrażenie jak patrzy się na zachowania postaci. Kolejnym elementem, który działa na korzyść „Przebudzenia Mocy” to namacalność. Efekty specjalne w dużej mierze są wykonane fizycznie na planie, więc są o wiele bardziej realistyczniejsze  niż te w NT, gdzie tło i dalszy plan całkowicie odstawało od postaci i raziło sztucznością. CGI w epizodzie VII stosowane jest nienachalnie, jedynie tam gdzie to niezbędne i konieczne. Walk na miecze świetlne jest mało, ale są zrealizowane naprawdę solidnie. Nie są tak widowiskowe i efektowne jak w NT, ale emocjonujące i można by powiedzieć, że nieco bardziej brutalne. Ogólnie epizod VII jest dość krwawy jak na SW, podobnie jak przedostatni, czyli „Zemsta Sithów”. Muzykę po raz kolejny skomponował John Williams, ale trzeba przyznać, że jest nieco za skromna, w monumentalnych momentach mogłyby pojawić się jakieś mocniejsze i bardziej słyszalne brzmienia. No, ale nie można za minus tego uznać, bo soundtrack zawiera to co powinien, chociaż można było bardziej go urozmaicić. Ogółem – na coś takiego właśnie  czekałem. Film, który przywrócił poziom serii i pozytywnie o niej przypomniał, bo niestety Lucas zaciągnął swoją markę na mieliznę, zrehabilitował się przy „Zemście Sithów”, ale niesmak jednak pozostał. Teraz trzeba czekać na kolejne epizody. Miejmy nadzieję, że będą tak udane jak „Przebudzenie Mocy”.

OCENA: 8/10

Zostaw komentarz więcej...

Obroża – Kaseta VHS

przez , 21.gru.2015, w Wydania VHS

Dystrybucja: VIM
Lektor: Janusz Kozioł
Tłumaczenie: Bardzo dobre

Komentarz: Kolejny klasyk z Hauerem, który był popularnych w czasach VHS. Wydało go VIM, lektorem jest Janusz Kozioł, który wtedy miał solidny głos i miło się go słuchało. W tłumaczeniu jest sporo bluzgów, więc pan Janusz ma okazję porzucać mięsem. Dobrze mieć tą kasetę w swoich zbiorach.

2 komentarze więcej...

Gwiezdne Wojny: Przebudzenie Mocy – wrażenia

przez , 21.gru.2015, w Kino

2015 rok kończy się niemałym wydarzeniem w świecie filmu – premierą najnowszego epizodu (VII już) „Gwiezdnych Wojen”. Sam film opiszę później, teraz skupię się na wrażeniach – bycie w kinie na „Star Wars” to coś niesamowitego, tym bardziej na epizodzie VII, który zrealizowany jest w duchu starej trylogii. Oglądało się z ciarkami na plecach i w napięciu, a efekt 3D też robił niemałe wrażenie, jakbyśmy byli w centrum bitwy. Akurat trafiłem na wersję z dubbingiem, który nie został zbyt dobrze dopasowany. Najgorzej pokrzywdzono Hana Solo i Leię, strasznie kiepsko dobrano im głos. Co do reszty to idzie przeżyć. Epizody I i III często oglądam z dubbingiem z VHS i tam jest o wiele lepszy dobór głosów itd., że nawet fajnie się ogląda. Niestety tutaj nie było kolorowo. Aczkolwiek „Przebudzenie Mocy” pozostanie w pamięci na długo.

Zostaw komentarz więcej...

Niewidzialny człowiek (1933) – komentarz

przez , 25.lis.2015, w Komentarze do filmów

„The Invisible Man” (1933) – horror/kryminał/dramat, prod. USA, reż. James Whale

OPIS: Do małego miasteczka przybywa tajemniczy mężczyzna, z głową owiniętą bandażem. Zaraz na samym początku daje się we znaki mieszkańcom. Wkrótce się okazuje, że człowiek ten jest…niewidzialny. Jest nim Jack Gryffin (Claude Rains) – naukowiec, który eksperymentował z serum zapewniającym niewidzialność. Niestety nie stworzył w porę antidotum, a serum ma  skutki oboczne – rozwijająca się paranoja i samouwielbienie. Jack ze spokojnego naukowca staje się wyrafinowanym złodziejem, a także mordercą.

Komentarz: Znakomite kino, które mimo upływu tak wielu lat ogląda się naprawdę dobrze i jedynie zniszczona czarno-biała taśma zdradza, że mamy do czynienia z dość starym filmem. Nie wieje nudą, a film jest intrygujący, wciąga od samego początku, od przybycia Jack’a i wynajęcie przez niego pokoju. Tempo jest dość dynamicznie i film szybko się rozkręca, a napięta atmosfera się nawarstwia. W mieszkańcach autentycznie widać strach przed niewidzialnym mordercą. Perfekcyjnie zagrał go Claude Rains, który właściwie jedynie operuje głosem. Przez większość czasu jego twarz jest szczelnie zakryta bandażami, jedynie w finale na parę sekund widać twarz aktora. Postać wypada realistycznie, a efekty specjalne sprawiają, że niewidzialny człowiek staje się  namacalny. Jak na rok 1933 efekty są naprawdę imponujące i jest ich dość sporo, perfekcyjnie są zgrane z akcją. „Samozapalający” się papieros, sama uciekająca koszula i inne rzeczy wypadają naprawdę realistycznie. Postać niewidzialnego jest złożona i przemyślana – z jednej strony szkoda nam naukowca, który nie może wrócić do swojej dawnej postaci, ale z drugiej staje się on z każdą chwilą coraz bardziej perfidnym przestępcą. Niby jest to postać negatywna, ale też budzi nasze współczucie i czasem dopingowanie. Pesymistyczne i zaskakujące zakończenie sprawia, że film zostaje w pamięci na długo. Chętnie sięgnę po sequel.

OCENA: 8/10

Zostaw komentarz więcej...

Spectre (2015) – komentarz

przez , 24.lis.2015, w Komentarze do filmów

„Spectre” (2015) – akcja, kryminał, prod. Wielka Brytania/USA, reż. Sam Mendes

OPIS:  M (Judi Dench) przed śmiercią zleciła Bondowi (Daniel Craig) ostatnie zadanie, które musi wykonać bez wiedzy MI6. W późniejszym splocie wydarzeń przyszłość wywiadu stoi pod znakiem zapytania,  bowiem organizacja „Spectre” rozprzestrzenia się na wielką skalę, jej ludzie znajdują się nawet wśród  szeregów MI6. Jedynie Bond instruowany pozostawioną przez M wiadomością może rozwiązać sprawę organizacji. Jego sojuszniczką zostaje Madeleine Swann (Lea Seydoux), którą jest zobowiązany ochraniać. Jednak bohaterowie będę musieli zmierzyć się nie tylko ze „Spectre”, ale też ze swoją przeszłością.

KOMENTARZ:  Po „Spectre” spodziewałem się naprawdę wiele i w sumie dostałem to, ale w innym wydaniu niż oczekiwałem. Po „Skyfall” i pierwszych trailerach spodziewałem się poważnego i skomplikowanego filmu z ciężkim klimatem, ale okazało się, że seria zatacza koło i wraca do starych schematów. Mamy dużo komizmu, o wiele więcej gadżetów niż we wcześniejszych filmach z Craigiem i często sporo absurdalnych, karkołomnych akcji. Oglądało się naprawdę fajnie, tym bardziej, że film jest solidnie zrealizowany, ale miejscami brakowało tej powagi i poważniejszego podejścia do tematu. Fabuła także ma swoje minusy – zbyt dużo wątków poupychanych do jednego filmu, niektóre zbędne jak ten z Monnicą Bellucci. Aczkolwiek ogląda się dobrze, „Spectre” wciąga i przyjemnie jest z Bondem odkrywać kolejne karty. Na pochwałę zasługują bardzo ładne zdjęcia i muzyka Thomasa  Newmana. Również piosenka jest bardzo fajna, tutaj akurat nie rozumiem narzekania na nią. Craig jak zwykle rewelacyjnie zagrał, zdecydowanie jeden z najlepiej zagranych Bondów po Connerym. Pozostali bohaterowie również wypadają dobrze, chociaż ich postacie przez mnogość wątków nie są zbyt rozbudowane i często pod tym względem czuć niedosyt. Christoph Waltz ma zdecydowanie za mało czasu ekranowego, przez co nie może pokazać wszystkiego. Podobnie jak postać Madeleine Swann, która podejmuje kompletnie nieuzasadnione decyzje.  Efekty specjalne są na dobrym poziom, chociaż trochę za często eksploatowane – a nie stonowane jak w poprzednikach, gdzie nie odwracały uwagi od fabuły.  Niemniej jednak kino na wysokim poziomie i chociaż niezupełnie tego się spodziewałem, to bawiłem się naprawdę dobrze. Konkretne bondowskie klimaty, niemal powrót do lat 60.

OCENA: 7/10

 

 

2 komentarze więcej...

Spectre – wrażenia

przez , 12.lis.2015, w Kino

8 listopada byłem w kinie na „Spectre”, naprawdę dobrze bawiłem się na tym filmie, chociaż spodziewałem się czegoś w klimacie „Skyfall”. „Spectre” okazało się jednak powrotem do lat 60, czyli Bondów z dużą dawką humoru i kuriozalnych akcji.  Aczkolwiek bardzo dobrze się oglądało, chociaż produkcja nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia jak „Skyfall” w 2012.  Najnowszego Bonda opiszę później, bardziej szczegółowo. Na koniec dodam, że w kinie bardzo dużo osób się zgromadziło i w większości wychodzili bardzo zadowoleni, tak samo jak ja.

Zostaw komentarz więcej...

Psychol (1998) – Komentarz

przez , 19.wrz.2015, w Komentarze do filmów

„Psycho” (1998) – Thriller/kryminał prod.USA, reż. Gus Van Sant

OPIS: Marion (Anne Heche) aktualnie w życiu nie wiedzie się zbyt dobrze, ma problemy finansowe i jej związek z Samem  (Viggo Mortensen) stoi pod znakiem zapytania.  Na zlecenie szefa dziewczyna ma wpłacić do banku dużą sumę pieniędzy, ale pod wpływem impulsu kradnie je i ucieka. Za czterdzieści tysięcy dolarów spokojnie może wyjść „na prostą”.  Nie wiedząc jeszcze dokąd wyjeżdża. Po długiej drodze zatrzymuje się w skromnym ” Bates  Motel”. Poznaje w nim Normana Batesa (Vince Vaughn) młodego i samotnego człowieka, który opiekuje się schorowaną matką, która terroryzuje go psychicznie. Wkrótce dziewczyna ginie w wynajętym pokoju, a cała sprawa okazuje się być bardzo skomplikowana  i nie łatwa do wyjaśnienia.

KOMENTARZ:  W niemal równy miesiąc po genialnej „Psychozie” obejrzałem również i „Psychola” (swoją drogą nie wiem skąd to tłumaczenie tytułu skoro tytuł obu filmów to „Psycho” i to ten sam film nagrany dwukrotnie – w 1960 i powielony w 1998 w innymi aktorami).  Ciężko jest to ocenić, ponieważ to jest  ten sam scenariusz „Psychozy” nagrana od nowa z tymi samymi ustawieniami kamery, tą samą muzyką, dialogami i narracją. Jedynie aktorzy byli nowi i zmieniono jakieś drobiazgi, które nawet ciężko wyłapać. Nie wiem jaki sens  był kręcenia  tego od nowa, skoro ktoś kiedyś zrobił to lepiej. To co w „Psychozie” było genialne i nowatorskie w „Psycholu” spełniało rolę zupełnie odwrotną. Drugim strzałem w kolano było złe dobranie aktorów. Vince Vaughn całkiem niezły aktor w roli Batesa wypada niedorzecznie. Nieudolnie (i chyba nawet nieświadomie) zmieniono postać  i jej charakter o 180 stopni. Norman Bates Perkinsa był zagubionym niepozornym człowiekiem, o nic nie można było go podejrzewać.  Bates Vaughna jest głupawym drabem ze złowieszczym uśmiechem i tikami nerwowymi – sam na siebie rzuca podejrzenia i wszystkiego idzie się domyśleć. Aktor ten pasuje do ról właśnie „Psycholi”, ale nie w takim wydaniu jak tutaj. Polecam obejrzeć „Teren Prywatny”. W roli Batesa w 98 powinien wystąpić Viggo Mortensen – odpowiednia sylwetka, podoba fryzura do tej u Perkinsa i większy talent aktorski. Niestety ktoś obsadził go w roli Sama Loomisa, a Vaughna o posturze Terminatora jako Batesa. Przez to finał wygląda kuriozalnie. Natomiast William H. Macy jako Arbogast wypada naprawdę dobrze i obsadzenie go w tej roli to trafna decyzja.  Ale można było rozbudować tą postać. Co do pozostałych to nie mam zastrzeżeń.  Narracja i sceny akcji żywcem przeniesione z roku 1960 w 1998 wyglądają tandetnie i dziwnie. Dodatkowo precyzyjne sceny zabójstw w „Psychozie” tutaj uzupełnione zostały o jakieś denne migawki. Dlaczego Arbogast w chwili śmierci widzi jakąś kobietę w bikini i inne niedorzeczności? Sam nie wiem – przeniesienie filmu z początku lat 60 do lat 90 i skopiowanie każdej sceny dało efekt niemal parodii i niestety jest tandetnie. Można było nico pozmieniać i rozbudować poszczególne wątki. No, ale z drugiej strony za dużo ingerencji i niekompetentni twórcy? Mogło by być gorzej niż jest. Kompletnie nieudany eksperyment, w którym drzemał potencjał. Ale niestety, wyszedł zakalec.  Ktoś wziął zbyt dosłownie to do siebie,  skorzystał jedynie z gotowego scenariusza i filmu, nagrywając jedynie cały materiał od nowa. Gdzie kreatywność i nowatorskość Hitchcocka?

OCENA: 5/10

Zostaw komentarz więcej...

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Styczeń 2018
P W Ś C P S N
« wrz    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031